Społeczność
blog.ekologia.pl   Publicyści   Kacper Kowalczyk   KacperEKO: Światowy dzień zwierząt.
1

KacperEKO: Światowy dzień zwierząt.

Każdy z miłośników zwierząt świętował ten dzień na swój sposób. Jedni w ramach Europejskich Dni Ptaków wyruszyli w teren. Założyli lornetki na szyję, wzięli przewodniki i aparaty, a na nogi wsunęli kalosze. Inni, na przykład we Wrocławiu, wybrali się do ZOO, żeby zobaczyć co ogród przygotował w ramach „Wielkiego Testowania Afrykarium”. Ponadto po drugiej stronie ulicy mogli udać się na targi „Zoo Botanica”, gdzie zwierząt całe mnóstwo.
 
O czym warto powiedzieć w tym dniu? A no o wszystkim, co zwierzęce. Jednak pozwolę sobie rozpocząć dysputę na temat ogrodów zoologicznych. Osobiście mam mieszane uczucia. Bo z jednej strony ZOO to fajne miejsce na spędzenie wolnego czasu. Można chociaż przez chwilę po obcować ze zwierzętami, których próżno szukać w naszym kraju, wydając stosunkowo niewielkie pieniądze. W ogrodach zoologicznych możemy poszerzyć swoje horyzonty dotyczące oglądanych przez nas egzotyków. Opiekunowie zwierząt posiadają naprawdę ogromną wiedzę na temat swoich podopiecznych, z którymi spędzają ogromną ilość czasu. Sam bardzo chętnie chodzę do wrocławskiego zoo, żeby stworzyć coraz to nowsze materiały na antenę naszego radia o tym, co tam się ostatnio wydarzyło. Z tej perspektywy, z której mam okazję patrzeć jako dziennikarz, nie wygląda to wszystko aż tak tragicznie, jak niektórzy malują. Aczkolwiek moje zmieszanie rodzi się wtedy, kiedy czytam relacje, takie jak ta, która obiegła w minionym tygodniu polskie portale internetowe. Aż trudno mi w to uwierzyć, co tam jest napisane. Do mojej głowy nie dochodzi ta myśl, że osoba dr Andrzeja Kruszewicza – mojego idola z dzieciństwa, człowieka przez którego zacząłem interesować się przyrodą, a zwłaszcza ptakami tak poważniej, człowieka przez którego trafiłem na kierunek zwany Weterynarią – jest w stanie oszczędzać na jedzeniu dla zwierząt. Przecież wiadomo, że na takich rzeczach nie powinno się oszczędzać! Bo jedzenie dla zwierząt po prostu musi być. One jedzą tyle ile muszą, a nie tyle ile cena na rachunku na to wskazuje. Nie wiem ile w tym prawdy, bo później dr Kruszewicz wydał oświadczenie, w którym zaprzecza wielu faktom podanym w tej rozmowie z szefową Związków Zawodowych w Warszawskim ZOO. Nie inne kontrowersje przecież pozbawiły stanowiska Dyrektora Wrocławskiego ZOO Antoniego Gucwińskiego. Tamta sprawa dotyczyła niedźwiedzia Mago, który był przetrzymywany w małej klatce. Gucwiński tłumaczył taki stan rzeczy faktem, iż Mago był niebezpieczny dla ludzi oraz, że trwały poszukiwania nowego lokum dla niedźwiedzia. Zrobił się wielki szum. Prym w tej sprawie wiodła fundacja „Viva!”. I tutaj też czuję zmieszanie. Bo jak się okazuje, dziennikarze który pracowali dla miesięcznika „Dzikie życie” właśnie dotarli do faktów, z których wynikało, że rzeczywiście wówczas Gucwiński nie miał środków na rozbudowę wybiegu dla niedźwiedzi, i szukał nowego lokum dla Mago. A cała sprawa za znęcanie się nad zwierzętami została najprawdopodobniej nakręcona przez otoczenie Prezydenta Wrocławia, któremu nie pasowały związki Gucwińskich z lewą stroną sceny politycznej. Warto nadmienić tutaj, że Hanna Gucwińska była posłanką na Sejm IV kadencji z list Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Ja też nie wierzę do końca w złą wolę Antoniego Gucwińskiego. Ktoś kto całe życie zajmuje się zwierzętami nie jest w stanie tak po prostu robić im krzywdę. Po pierwsze, po tylu latach człowiek zna behawior zwierząt. Po drugie, przywiązuje się do nich i traktuje jak członków swojej rodziny. Wiem co piszę, bo sam miałem nie jedno zwierze. I faktycznie tak jest. Zna się na wylot zachowania, a na dodatek ciężko jest się obejść bez ich obecności obok nas. Pozostaje jeszcze wątek fundacji „Viva!”. Czy chodziło im tylko o rozgłos, czy coś jeszcze? Może ktoś kiedyś ustali odpowiedź na to pytanie. Sami się zastanówcie i odpowiedzcie sobie, czy instytucja zoo ma sens, skoro potrafi uruchamiać te złe instynkty człowieka, mimo że powinna być takim miejscem, gdzie uczymy się czegoś nowego, bez żadnych podtekstów! 
Ten wpis czytano 543 razy.
Czy zoo jest dobre czy złe trudno odpowiedzieć, z jednej strony to więzienie zwierząt, zmuszanie ich do życia w nienaturalnych warunkach np. narażenie pingwinów na upały, nosorożców na mróz, z drugiej wiele gatunków przetrwało dzięki życiu w niewoli np. żubry, które reintrodukowano z prywatnych kolekcji. Zwierzęta w zoo maja lepsza opiekę weterynaryjna, dzięki czemu żyją dłużej, nie są narażone na przedwczesny zgon z powodu chorób czy drapieżników. Trzeba im zapewnić odpowiednie warunki, nie zawsze jest to technicznie możliwe, a wtedy to nie jest wina właścicieli zoo.
Tak samo dokarmianie ptaków, każda istota musi jeść, żeby żyć, i to musi jeść tyle ile potrzebuje. Jedni twierdzą, że dokarmianie ptaków odzwyczaja je od samodzielnego poszukiwania jedzenia, z drugiej strony, w czasie długiej zimy, kiedy pokarmu brak, jest pod śniegiem, lodem albo zamarznięty, a wiele ptaków postanawia zimować z Polsce i innych krajach naszej strefy klimatycznej, trzeba im pomóc, żeby nie umarły z głodu. Trzeba im zapewnić pokarm i to taki, do którego są przystosowane:) Najlepsze są gotowe mieszanki ziaren do zawieszenia na krzaku dostępne w sklepach weterynaryjnych. Dokarmianie ptaków owadożernych i łownych dobrze skonsultować z weterynarzem lub sprzedawcą w sklepie weterynaryjnym lub zoologicznym. Pozdrawiam serdecznie:)
Asiunia - Poniedziałek, 06 Październik 2014 11:42