Społeczność
blog.ekologia.pl   Publicyści   Kacper Kowalczyk   KacperEKO: Rok szkolny, czas start!!!
0

KacperEKO: Rok szkolny, czas start!!!

Znowu się zaczyna. Zaraz pójdą do szkoły, będą chłonąć wiedzę, siedzieć przy książkach - ot taki ich żywot. Jednak czy wszystkie przedmioty można poznać na podstawie wiedzy z książek? Czy to jest w ogóle możliwe, żeby wiedzieć na podstawie rysunków jak przebiega dana reakcja chemiczna?
 
Jest możliwe! Jednak wcale nie oznacza, że skuteczne. Sam to przechodziłem. Uczyliśmy się czy to w podstawówce, czy to w gimnazjum, czy liceum siedząc przy książkach i czytając co w nich autor napisał, a potem recytowaliśmy przeczytane wiadomości przed nauczycielem. Zakuj, zdaj, zapomnij!!! Trzy razy "Z" było dla wielu najlepszym wyjściem, a zwłaszcza dla tych, którym nie było po drodze z pewnymi przedmiotami, a chcieli mieć spokój. Z jednej strony racja, z drugiej żenada dla naszego sysytemu edukacyjnego. Uczenie przemiotów przyrodniczych powinno przede wszystkim skupiać się na aspekcie praktycznym, namacalnym, pozwalającym dotknąć np. wypluwki sowy, rozwalić ją, a potem siedzieć i analizować co w niej jest, jakie skarby kryje w sobie ten z pozoru szary, podobny do odchodów element. Owszem to o czym piszę jest sferą marzeń, nie tylko moich ale także nauczycieli. Nie raz, nie dwa miałem okazję rozmawiać z nimi na temat systemu, programów i innych takich. Wszyscy byli zgodni. Podstawa programowa opracowana przez ministerstwo jest tak przeładowana, że nie ma kiedy zainteresować ucznia daną dziedziną, bo trzeba gonić - właściwie nie wiadomo za czym. Drugą rzeczą są pieniądze. Nauczyciele chemii - oddani swojej pasji, naprawdę lubiący swój przedmiot, ale...na odczynniki pieniędzy brak, to reakcji się nie przeprowadza. A nawet jeśliby się znalazły, w sumie po co to robić, skoro na maturze przede wszystkim trzeba umieć rozpisywać reakcje, robić bilans. Nikt nie podważa, że to nie potrzebne, ale może trochę mniej tego? Większość z nas to wzrokowcy. Gdyby ktoś taki zobaczył jak jeden związek wchodząc w interackję z drugim zmienia kolor, może łatwiej uzmysłowiłby sobie mechanizm sterujący reakcją? A spójrzmy na biologię. W liceum chodziłem do klasy o rozszerzeniu biologiczno-chemicznym - miałem zatem okazję zapoznać się z wieloma niezwykłymi aspektami tej nauki. Liznąć nieco tego całego, fascynującego świata. Muszę przyznać, że na naszych zajęciach mieliśmy naprawdę dość częsty kontakt z preparatami - szkielet ryb, szkielet ptaków, zalane formaliną przywry, oseski gryzoni, oglądanie pod mikroskopem tkanek. Podobało mi się to, bo jak poszedłem na studia wiele z naszych zajęć pamiętałem. Jednak na biologii brak było zajęć terenowych. Bardzo brakowało mi wyjścia poza mury szkolne oraz poznawania wszystkiego o czym uczyliśmy się na zajęciach w praktyce. Chodząc po łące, czy nawet niewielkim parku rosnącym za naszym liceum, gdzie swoje gniazdo ma uszatka, moża spotkać niezwykłe cuda. "Wystarczy tylko ruszyć się!" Pod świerkiem, na którym sowy mieszkają, leży pełno wypluwek. Czy lekcje biologii nie są dobrym miejscem na to, aby poznać anatomię - w tym przypadku dokładniej osteologię - gryzoni lub różnego rodzaju owadów ukrytych pomiędzy fragmentami zbitej sierści? Czy taka placówka jak liceum nie jest odpowiednim miejscem w takich miejscowościach, jak moje rodzinne Poddębice, do gromadzenia tego typu zbiorów? Może rządzący wreszcie zrozumieją, że nauka to nie tylko nudne siedzenie przy książkach - owszem potrzebne - ale także czas na poznanie świata oraz zaszczepienie pewnych pasji w uczniach, bo później to się zacznie dorosłe życie. Z dzieciaka wyrasta dorosły człowiek i jeśli nie nasiąknie za młodu jakimś zainteresowaniem, później będzie działać jak robot.
Ten wpis czytano 860 razy.